Blogrodnik

Ogrody, Ekologia, Design

Kategorie: Dom, Porady

Hipeastrum czy amarylis?

Info:

Przepraszam, w jakiej cenie jest hipeastrum? Niestety nie mamy hipeastrum. A To? To jest amarylis proszę Pana. Otóż nie proszę Pani…

Nie wiem skąd się to wzięło, ale w naszych kwiaciarniach i sklepach ogrodniczych sprzedaje się hipeastrum (Polska, choć rzadko spotykana nazwa to zwartnica) właśnie jako amarylis. Różnica między nimi niby niewielka, a jednak jest. Jak je rozpoznać i jakie to ma w zasadzie znaczenie?

Amarylis

Amarylis

Zacznę od tego co je łączy. Otóż obie to bardzo ciekawe, jedne z największych, rośliny doniczkowe. Należą do rodziny Amaryllidaceae (Amarylkowate), a więc posiadają wspólne dla tej rodziny cechy; są bylinami cebulowymi, o dużych i okazałych kwiatach źle znoszącymi mrozy.

Do rodzaju Amaryllis należy tylko jeden gatunek Amaryllis belladona (amarylis piękny), pochodzi on z Afryki Płd. Latem, na długiej, pełnej łodydze zakwita do 12 lejkowatych kwiatów. Najczęściej białych, chociaż zdarzają się też różowe, czerwone, a także dwubarwne.

Hipeastrum

Hipeastrum

Hipeastrum, czyli zwartnica (Hippeastrum) to blisko 80 gatunków, pochodzących z Ameryki Płd., z czego praktycznie wszystkie spotykane w naszych kwiaciarniach to mieszańce dwóch gatunków Hippeastrum aulicum i Hippeastrum vittatum. Ich łodyga jest w środku pusta (po czym łatwo je odróżnić od amarylisów), a kwiaty są podobne jak u amarylisa, lecz sporo większe i jest ich ok. dwa razy mniej. Kwitną zimą.

Jakie to ma dla nas znaczenie? Poza przyjemnością robienia świadomych zakupów, możemy zwrócić uwagę chociażby na to, że hipeastrum jest nieco gorszą od amarylisa rośliną na kwiaty cięte, gdyż jego pusta łodyga lubi się na ściętym końcu rozdwajać, przez co sprawia czasem trudność przy wstawianiu do wazonu, czy łączeniu w bukiety. Z drugiej jednak strony przy odrobinie planowania, możemy z łatwością otrzymać ślicznie kwitnące hipeastrum na święta Bożego Narodzenia, mogące z powodzeniem konkurować z popularną gwiazdą betlejemską czyli poinsecją. A poza tym wszystkim amarylisa jest u nas naprawdę ciężko spotkać w kwiaciarni.

Autorzy wykorzystanych zdjęć: Alan Carter, Sylvain Gamel oraz Wiórek

Skomentuj: